- Też jestem bardzo szczęśliwy. - uśmiechnąłem się pod nosem i podniosłem lekko głowę po czym ją krótko pocałowałem.
Później znów się położyłem i przymknąłem oczy. Milczeliśmy, jednak w żaden sposób nikt z nas z tego powodu się nie krępował, wręcz przeciwnie. Było bardzo przyjemnie, gdy słychać było tylko szum fal i skrzekot mew. Wbrew planom siedzieliśmy tam dłużej, a do domku wróciliśmy dopiero na obiad. Oboje mieliśmy ochotę na coś lekkiego, więc zrobiłem z Tai zapiekankę warzywną w cieście francuskim, którą piekliśmy w piekarniku.
- Zapowiada się pysznie. - uśmiechnąłem się.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz