Wzięliśmy też porcję na wynos dla Tai i mamy, po czym wróciliśmy do domu. Kobiety już tam były, ale chyba też dopiero niedawno przyszły. Wszedłem do salonu, gdzie była razem z mamą i o czymś żywo rozmawiały.
- Hej słońce. - pocałowałem Tai. - Przynieśliśmy jedzonko. - uśmiechnąłem się podając jej i mamie kartonik.
- Dziękuję. - uśmiechnęła się. Usiadłem obok Tai, a tata na fotelu i odetchnął z uśmiechem. - I jak zakupy? - spytała kiedy przełknęła to, co przed chwilą włożyła do ust.
- Dobrze, wszystko mamy. A wasze? - uśmiechnąłem się.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz