Pokręciłem lekko głową i przetarłem oczy dłonią. Wykorzystać tak... dziecko, nie oszukujmy się, była jeszcze dzieckiem... potraktować tak kogokolwiek to czyn na prawdę nie ludzki.
- Najpewniej dostanie dożywocie. - stwierdziłem. - Trzeba będzie załatwić, żeby nie mógł wyjść nawet za dobre sprawowanie. - dodałem jakby sam do siebie.
- Możesz tak zrobić? - spytała.
- Raczej tak. - wzruszyłem lekko ramionami. - W sumie sprawę pewnie już zamkną i będzie trzeba wziąć się za następne morderstwa. - Westchnąłem.
Przejechałem dłonią po twarzy, dopiero teraz powoli zaczynam czuć te nieprzespane noce, kiedy jej szukałem.
- Przywieźć ci coś do jedzenia? Z doświadczenia wiem, że szpitalne śniadania czy obiady nie są... smaczne. - uśmiechnąłem się lekko kładąc dłoń na jej dłoni.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz