Uparty... Wciąż jednak nie wiem, jak to możliwe, że to wszystko wiedział, przez chwilę nawet przeszło mi przez myśl, że mnie rzeczywiście śledził.
- Daj spokój, pewnie znowu się z kimś założył, że mnie przeleci i nie chce przegrać - Usunęłam wszystkie wiadomości i połączenia nawet ich nie czytając.
- To już nie wygląda jak normalny zakład - Zauważył otwierając mi drzwi od samochodu - Jeśli chcesz odezwę się do kogo trzeba.
- Nie, dzięki - Zapewniłam - Pogadam z nim na uczelni, to wszystko się wyjaśni, a on znajdzie sobie nowy obiekt do podrywania - Wzruszyłam ramionami po raz kolejny chowając telefon.
- No jak uważasz, ale jakby co to wiesz, pisz śmiało - Dodał z miłym uśmiechem, na co odwzajemniłam mu tym samym.
- A w ogóle masz już spokój w pracy? W końcu kradzież zwłok nie zdarza się codziennie, na pewno go złapaliście - Spojrzałam na niego, ale jego mina zdradzała praktycznie wszystko.
- Niestety nie - Westchnął - Skubany jest dobry, żadnych śladów, zupełnie jakby znał prosektorium - Mruknął.
- Może jakiś pracownik - Wzruszyłam ramionami. Po kilku minutach byliśmy pod moim domem - W sumie... Może chcesz wejść? Nie jest jeszcze późno, może się czegoś napijesz- Zaproponowałam z uśmiechem.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz