- A co pani komisarz taka ciekawska? - uśmiechnąłem się.
- Uczę się od pana, panie komisarzu. - odwzajemniła uśmiech.
- Szczerze powiedziawszy, nie byłem w żadnym poważnym związku. Najdłużej byłem z jedną dziewczyną tydzień, ale była kompletną wariatką i zachciało jej się trójkącików, chciała żebym ją bił... to nie byłoby zdrowe. - zmarszczyłem lekko nos, na co ta się zaśmiała.
- I gdzie ty taką znalazłeś? - pokręciła rozbawiona głową.
- W klubie, jako jedyna rano nie uciekła, więc spotkałem się z nią na kawie i wyszło, jaka jest na prawdę. - wzruszyłem lekko ramionami.
- Ach tak, to ile w takim razie dziewczyn pan komisarz gościł w swoim łóżku? - wyglądała na mocno rozbawioną.
- Och pani komisarz, chyba nie zliczę... trzy? - wywróciłem oczami z delikatnym uśmiechem. - Szczerze liczę na to, że pani inspektor zostanie już w nim na zawsze - wyszeptałem jej do ucha.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz