Milczałem tylko, dziwnie się czułem gdy tak wszyscy mnie otoczyli.
- Ty na pewno zrobiłbyś to samo, aby chronić swoje dziecko. - mama patrzała na mnie smutno.
- Na pewno nie zostawiłbym go bez opieki. - mruknąłem.
- Co miesiąc wysyłaliśmy ci dwa tysiące na konto, robiliśmy opłaty, wiedzieliśmy że sobie poradzisz. - odezwał się ojciec.
A więc to tak... a ja zastanawiałem się skąd ta kasa się bierze. Nie wiem, chyba muszę to wszystko przemyśleć na spokojnie, i co... teraz niby tak nagle ma być wszystko po staremu?
- Muszę to przemyśleć. - powiedziałem tylko wstając.
- Proszę, przyjdźcie na kolację, proszę. - mówiła mama błagalnie, jakby od tego zależało jej życie.
Jedynie skinąłem głową i poszedłem z Tai do wyjścia, słysząc jednak płacz matki zatrzymałem się. Wypuściłem głośno powietrze przez usta, odwróciłem się i przytuliłem rodzicielkę.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz